Dokumenty Kościoła

Stowarzyszeni przy Instytutach Świeckich

Prezentujemy tutaj tłumaczenie artykułu p. Dr Danieli Leggio pt. "Stowarzyszeni przy Instytutach Świeckich: aspekty prawne. Tłumaczenie zostało dokonane przez Instytut świecki karmelitański.

Tłumaczenie jest opracowane w formacie pdf. Aby go przeczytać należy posiadać program Adobe acrobat lub Adobe reader. Oba te programy można ściągnąć z Internetu i zainstalować za darmo. A oto artykuł "Stowarzyszeni przy Instytutach Świeckich: aspekty prawne"

 

Stowarzyszeni przy Instytutach Świeckich:
aspekty prawne (Rzym, 10 października 2009)
Przede wszystkim przekazuję wam pozdrowienia od Przełożonych Kongregacji, kardynała
Prefekta, sekretarza i dwóch podsekretarzy, i przekazuję ich życzeń na te dni spotkania, refleksji i
dzielenia, które zaczynają się tym spotkaniem. To oni delegowali niżej podpisaną do przedstawienia
tematu podjętego przez przewodniczącego Konferencji: Stowarzyszeni przy Świeckich Instytutach:
aspekty prawne, zatem to, co wam powiem jest wspólna refleksją.
Chodzi o temat, który już od początku był sygnalizowany, przeciągając się w czasie również
dlatego że, przez te ostatnie lata inne instytuty zaczynają interesować się tą rzeczywistością.
Właśnie dlatego Kongregacja czuła często potrzebę powrotu do tematu, i czyniła to przede
wszystkim poprzez spotkania i korespondencję z poszczególnymi instytutami, aby uściślić i
zweryfikować drogę już przebytą, czasami również, aby naprawić niektóre sytuacje.
Wchodząc w temat jestem zmuszona krótko przypomnieć rozwój historyczno-prawny
kanonu 725, który właśnie odczytuję: Instytut może złączyć ze sobą jakimś węzłem określonym w
konstytucjach - innych wiernych, którzy dążą do ewangelicznej doskonałości zgodnie z duchem
instytutu i uczestniczą w jego misji.
Główne źródło tego tematu jest analogicznie przedstawione w Instrukcji Cum Sanctissimus,
a szczególnie w numerze 11: Czy osoby należące do stowarzyszenia jako członkowie w ścisłym tego
słowa znaczeniu, "poza praktykami pobożnymi i wyrzeczeniem", bez którego życie doskonałe byłoby
jedynie próżnym złudzeniem, realizują rzeczywiście i zdecydowanie trzy rady ewangeliczne, według
jednej z form, przyjętych przez Konstytucję apostolską. Mogą natomiast być przyjęte do
stowarzyszenia jako członkowie w szerszym znaczeniu tego słowa i włączone w sposób mniej lub
bardziej ścisły i stały osoby, które dążą do doskonałości ewangelicznej i starają się ją praktykować
w swoich warunkach, chociaż nie podejmują lub nie są w stanie podjąć na wyższym poziomie
poszczególnych rad ewangelicznych.
Po raz pierwszy mówi się językiem prawa o członkach "w sensie szerokim". W konstytucji
Apostolskiej Provida Mater, w artykule III §2, zostało użyte określenie członkowie w sensie ścisłym
pozwalając domniemać, że istnieją również inni członkowie, którzy następnego roku w przywołanej
już wyżej Instrukcji, zostaną zdefiniowani jako członkowie w sensie szerokim.
Jesteśmy zatem w początkach ustawodawstwa dotyczącego Święckich Instytutów: Kościół,
dając pierwszą postać prawną doświadczeniu Ducha, dba o komplementarność w różnorodności
owych rzeczywistości stowarzyszonych, które wyrażają nowość konsekracji świeckiej. Stara się
właśnie uregulować je we wszystkich ich aspektach, włącznie z tym, dotyczącym innych wiernych,
którzy stojąc obok członków konsekrowanych, współpracują z nimi dzieląc czy to duchowość, czy
misje.
To pierwsze spostrzeżenie, które należy uczynić: stowarzyszeni nie są jakimś nowym
przejawem. Tak jak w przypadku pierwszych zatwierdzonych Świeckich Instytutów, sam fundator o
nich pomyślał " jeśli tak możemy powiedzieć. W pewnym sensie nie powinno to nikogo dziwić.
Chodzi o fenomen, który ma głębokie korzenie. Widzimy go w tak zwanych Trzecich Zakonach
wielkich rodzin zakonnych: od zawsze i na różny sposób istniały grupy mężczyzn i kobiet, którzy
pozostając świeckimi, przyjmowali regułę życia, która wyrażała ducha i ideały zakonu, od którego
zależeli prawnie. Nadal spotykamy to w grupach wiernych, które gromadzą się spontanicznie wokół
wspólnot monastycznych.
Trzeba w tym względzie uściślić: jeśli dla zgromadzeń zakonnych czy życia monastycznego
fenomen ten był stosunkowo jasny i określony, to dla Święckich Instytutów nie do końca. Nie
odnoszę się do opini tych osób, które utrzymywały albo utrzymują nadal, że wyjątkowość
Świeckich Instytutów wyłącza samo przez się postać innych świeckich, którzy współdzielą
duchowość i misję, ale raczej do oczywistej różnorodności, która od początku charakteryzowała
Święckie Instytuty tak że, nawet wobec fenomenu owych świeckich, którzy krążą wokół instytutu,
wyłaniają się różne wnioski. Podaję rozjaśniający przykład, odnosząc się do dwóch pierwszych
Instytutów, które prosiły o zatwierdzenie prawne: Świecki instytut Opus Dei (który, przypominam
tylko, w roku 1982 przekształcił się w Prałaturę Personalną) oraz Instytut Missionarie degli
Infermi1.
Czytamy w historii Opus Dei opublikowanej na stronie internetowej:
"1950, 16 czerwca: Pius XII udziela ostatecznej aprobacji Opus Dei. Ta aprobata pozwala na
przyjmowanie osób związanych małżeństwem do Dzieła oraz przyłączenie kapłanów diecezjalnych
do Kapłańskiego Towarzystwa Świętego Krzyża."
Zacytuje natomiast słowa Fundatorki Instytutu Missionarie degli Infermi:
"jakby przez spontaniczne zrodzenie, inni świeccy obok nas, niepowołani do konsekracji ale zdolni
żyć duchem rad ewangelicznych, naszą duchowością i misją... nazywamy je współpracownicami,
nawet jeśli w rzeczywistości nie współpracowały z nami ani nie dzieliłyśmy pracy apostolskiej czy
innego dzieła...
...Cum Sanctissimus swoim szczęśliwym artykułem VII a. i owymi "członkami w sensie
szerokim" zrodził niepewności i zakłopotanie. Na przykład: jeśliby współpracownice były
"członkami w sensie szerokim", my konsekrowane byłybyśmy "członkami w sensie ścisłym""
Dwie kategorie członków, zatem" Lecz my uznawałyśmy się jedynie za "członków" Instytutu:
takimi nas Kościół zaaprobował..."2
To tylko przykład, aby podkreślić jak ta sama norma daje w praktyce różne interpretacje i
konsekwencje.
Nie powinno nas zatem dziwić, że już w 1976 ówczesna Kongregacja do spraw Zakonów i
Świeckich instytutów odczuwa konieczność odbycia kongresu Dykasterii na temat Małżonkowie a
Instytuty Świeckie. Kongres, który zamyka pewien etap konsultacji z Instytutami, z konsultorami i
w końcu z dwoma ekspertami. Przypominam motywacje wskazane przez tę samą Dykasterię:
Sekcja Instytutów Świeckich nie stwierdziła konieczności oficjalnego zabrania głosu w sprawie, co
do której istniały dyrektywy jasne, ostateczne i znane, jak ta dotycząca czystości w celibacie,
obowiązująca członków instytutów świeckich w sensie ścisłym. Niemniej, aby zdać sobie sprawę,
czy są potrzebne uściślenia dyrektyw dotyczących członków szerszego kręgu — zdecydowała się
zasięgnąć opinii swoich dziewięciu konsultantów.3
Zdanie to pozwala rozumieć, że udział w instytutach świeckich innych laików (a zwłaszcza
małżonków) nie musiałby szkodzić fundamentalnemu założeniu, którym jest czystość w celibacie
członków w sensie ścisłym. W sposób bardzo jasny, potem, ten sam dokument odnosi się do
konieczności uniknięcia błędów: Sakrament małżeństwa daje małżonkom chrześcijańskim środki ku
uświęcaniu i oddawaniu chwały Bogu poprzez właściwe im życie małżeńskie i zadania rodzicielskie
(por. KDK 48) i nic nie staje na przeszkodzie, by ci, którzy tego pragną, żyli treściami
ewangelicznymi w swoim powołaniu, jeżeli to im pomaga wypełniać doskonalej właściwe im
zadanie. Natomiast ci wierni, którzy wybierają pójście za Chrystusem w sposób bardziej dosłowny,
otrzymują w swojej konsekracji przez profesję rad ewangelicznych pomoc i łaskę, by dokonać
całkowitego daru z siebie dla Boga. To rozróżnienie ukazuje się bardzo jasno w dokumentach
soborowych i tak też jest ujmowane w wypowiedziach konsultantów: “Chodzi o dwie rzeczywistości
zupełnie różne, choć obie na drodze do tejże świętości i byłoby wielkim niebezpieczeństwem je
łączyć. Byłoby to zagrożeniem dla instytutów świeckich, które w konsekwencji mogłyby zatracić
swój charyzmat, ale również niebezpieczne dla małżonków, którzy na terenie instytutowym — byliby
poddani zasadom i wymaganiom nie odpowiadającym ich rodzajowi życia”4.
Trzy są zatem wnioski, do których zmierza Kongres Dykasterii: 1 -szczególny charakter
1 dosł. Misjonarki chorych. Nie znam oficjalnej polskiej nazwy tego instytutu.
2 Germana Sommaruga, Consacrati a Associati, s. 942-949.
3 KZIŚ, Małżonkowie a instytuty świeckie (10.05.1976), wstęp.
4 KZIS, Małżonkowie i instytuty świeckie, nr 3.
konsekracji członków instytutów świeckich nie podlega dyskusji; 2 " małżonkowie w instytutach są
członkami w sensie szerokim; 3- zatem [zmierzamy] w kierunku Stowarzyszeń z małżonkami"
Czytam jeden z ostatnich fragmentów dokumentu: Stwierdzając niemożność włączenia osób
zamężnych do instytutu na zasadzie “równości praw i obowiązków” z członkami w sensie ścisłym,
postawiono pytanie, czy nie należałoby przewidzieć nowej formuły dla małżonków" Zaczęto brać
pod uwagę ewentualność stowarzyszeń osób żyjących w małżeństwie. Stwierdzono konieczność
wspomagania, podtrzymywania i kierowania ewentualnymi stowarzyszeniami tego nowego typu.
Ale w tej dziedzinie, jak w wielu innych, dopiero doświadczenie życiowe podsuwa rozwiązanie,
precyzuje i udoskonala5.
Jesteśmy w 1976 roku, na parę lat przed zatwierdzeniem nowego Kodeksu Prawa
Kanonicznego, który w kanonie 725 nie użyje już wyrażenia członkowie w sensie szerokim, ale
powie " Instytut może stowarzyszyć przy sobie".
Czytamy jak postępują prace przygotowawcze.
"Canon 725. Na posiedzeniu 2 marca 1980 Drugi Konsultor zauważył, że ta norma dotyczy
tych, którzy w instrukcji Cum Sanctissimus są nazwani członkami in sensu lato. Nie są na prawdę
członkami (cf can 11 §1 3 - nieważnie zostaje przyjęty małżonek w trakcie małżeństwa) ponieważ
nie przyjmują trzech rad ewangelicznych ale zostają stowarzyszeni w jakiejś formie przy instytucie.
W miejsce missioni mówi się o missionem
Tekst został zatwierdzony z tą poprawką"6
Powstaje spontaniczny wniosek: Kodeks potwierdza istnienie tej rzeczywistości (chodzi o
innych świeckich w jakiś sposób połączonych z instytutem świeckim), nie używa jednak wyrażenia
wcześniej zawartego w tekście prawnym (Instrukcja Cum Sanctissimum) i przede wszystkim
użytego w wielu już zatwierdzonych Konstytucjach. To być może wybór, który pochodzi od
stwierdzeń ukutych w latach poprzedzających i od owego niebezpieczeństwa błędu, o którym już
mówiliśmy" Trzeba by było stwierdzić, że nie jest dobrze uznać ich za członków instytutu. Ale
może to jest wniosek tylko cząstkowy.
Z powodu nieustającego przeformułowywania, trwają nadal problemy interpretacyjne.
Dlaczego"
Pierwsza odpowiedź mogła by być taka: "tej przemianie nie nadano poczatkowo właściwej
wagi". Chcę powiedzieć przede wszystkim, że instytuty nie zmieniły, bądź lepiej powiedziawszy,
nie dostosowały własnych Konstytucji do nowej terminologii, wskutek czego nadal dziś są w
obiegu teksty, w których się mówi: "Instytut składa się z członków w sensie wąskim, członków w
sensie szerokim" albo Konstytucje tak ułożone: najpierw normy dla członków w sensie ścisłym,
potem normy dla członków w sensie szerokim i normy zarządu. Inne instytuty natomiast, w świetle
nowej terminologii i zmian zasugerowanych przez Dykasterię, zwłaszcza w ostatnich latach,
wymazali w ogóle wyrażenie "członkowie w sensie szerokim", natomiast opracowali teksty
właściwe dla Stowarzyszonych, utrzymując w Konstytucjach proste odniesienie do takiego sposobu
życia w Instytucie. Ta odrębna kawesta ma bowiem udział w utrzymywaniu pewnego zamieszania
w samym temacie.
Do tego trzeba dodać, że pozostawiając nieskonkretyzowane normy, pozostały w
konsekwencji zróżnicowane aktualizacje, również dlatego, że instytuty postępowały często bez
odniesienia do zdania Dykasterii. Chociaż już w 1976 Kongregacja prosiła: "trzeba wywnioskować,
5 II, nr 2 i 3
6 Communicationes 1981, s.372.
że takie rozróżnienie w uczestnictwie członków w Instytucie świeckim suponuje miarę rygorystyczną
tak, iż nie można brać pod uwagę ścisłego uczestnictwa jednych w życiu drugich" Jeśli chodzi o to,
doświadczenie jest różne i niektóre są nieco mgliste. Wnioski konsultorów wykazują różne
tendencje, w tym co dotyczy na przykład warunków przyjęcia lub również uczestnictwa w zarządzie
Instytutu. Świadomi tej różnorodność, eksperci i Kongres zapraszają do ostrożnego kontynuowała
tego doświadczenie życia7.
Niektóre instytuty kontynuowały to polecenie na ścieżce już podjętej, poszerzając coraz
bardziej współpracę i podział między konsekrowanymi a innimi świeckimi, śmiem dodać,
poszerzając w niektórych przypadkach aż do momentu zatraty tego zdrowego rozróżnienia między
powołaniami, co pozwalało docenić ich komplementarność.
Odnoszę się do sytuacji, w których konsekrowani i inni świeccy wydają się tworzyć jedno,
praktycznie jeden instytut, te same spotkania, ta sama formacja, te same konstytucje, ten sam język
(na przykład używa się czasowe wcielenie, śluby, konsekracja), kiedy przedstawia się to na
poziomie liczb: stowarzyszeni zostają wprost zaliczeni pomiędzy członków instytutu.
Ale ponad tymi skrajnymi sytuacjami, niebezpieczeństwo o wiele większe, już
przewidywane w 1976, pozostaje w utracie własnej wyjątkowości i tożsamości. Tu właśnie
przechodzimy od dyskusji praktycznej do teologicznej. Niebezpieczeństwo, które można dostrzec w
pomylenia komplementarności powołań z ich tożsamością. Wyrażenie "również małżonkowie
naszego instytutu są konsekrowani" albo "w naszym instytucie są pary konsekrowane" mówią o
rzeczywistości bez wątpienia pięknej, ale wyrażają ją w sposób błędny!
Chodzi o zrozumienie, że byłoby dobrze aby język i poszczególne słowa miały ujednolicone
znaczenie. Ryzykiem, które dziś często się przydarza, jest mówienie bez zastanowienia! Innymi
słowy, dobrze jest wyrazić różnymi terminami odmienne koncepcje,... nie obawiając się
różnorodności.
Mówiłam wcześniej o ryzyku utraty tożsamości. Powtórzę jeszcze raz, nie chodzi o utratę
czegoś więcej niż jest, ale utratę specyfiki. Mówiąc, że członkami świeckiego instytutu są tylko
konsekrowani, i że o małżonkach nie można mówić w ten sam sposób o ich konsekracji, nie wyraża
się absolutnie jakiegoś osądu wartości nad jednymi i drugimi. Fakt, że Stowarzyszeni nie są
członkami instytutu absolutnie nie mówi, że mniej znaczą od konsekrowanych; mają poprostu
specyficzne miejsce i inne powołanie niż członkowie instytutu.
Członkowie świeckich instytutów żyją szczególna stałą formą życią, która wyraża się
poprzez przyjęcie rad ewangelicznych, przez co konsekrowany zobowiązuje się żyć tymi radami,
nie na sposób wspólny wszystkim ochrzczonym, ale w sposób szczególny, który jest właściwy tym,
co należą do kanonicznego stanu życia konsekrowanego. W niedawnej odpowiedzi danej jednej z
lokalnych Konferencji Instytutów Świeckich Dykasteria napisała: "jest możliwe odkryć i kochać
charyzmat i w tym samym czasie czuć się powołanym do życia nim, bez specyficznej konsekracji
stanu życia konsekrowanego, ale po prostu w oparciu o konsekracje chrzcielną, która zawiera w
sobie powołanie do świętości".
Wydaje mi się, że w numerze 55 Egzortacji Apostolskiej Christifideles Laici jest to
stwierdzone dość jasno: "W Kościele-Komunii różne stany życia są bardzo ściśle ze sobą związane,
aż do wzajemnego przyporządkowania. Wszystkie oczywiście mają ten sam, jedyny, najgłębszy sens,
to znaczy każdy z nich jest odmiennym sposobem przeżywania tej samej godności chrześcijańskiej i
powszechnego powołania do świętości polegającej na doskonałej miłości. Są to sposoby różne i
komplementarne, co oznacza, że każdy z nich posiada własną, oryginalną i niepowtarzalną
7 CRIS, Małżonkowie i instytuty świeckie, n.44.
fizjonomię, a równocześnie każdy z nich jest powiązany z innymi i spełnia wobec innych rolę
służebną. Tak więc znamienną cechą stanu życia świeckiego jest specyficzny świecki charakter, a
jego kościelna posługa polega na świadczeniu i przypominaniu na swój sposób kapłanom,
zakonnikom i zakonnicom znaczenia rzeczywistości ziemskich i doczesnych w zbawczym planie
Boga. Urzędowe kapłaństwo stanowi z kolei stałą gwarancję sakramentalnej obecności Chrystusa
Odkupiciela w różnych czasach i na różnych miejscach. Stan zakonny jest świadectwem
eschatologicznej natury Kościoła, czyli jego dążenia do Królestwa Bożego, którego zapowiedzią,
antycypacją i niejako przedsmakiem są śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa.
Wszystkie te stany życia, zarówno wzięte razem, jak każdy z osobna, służą wzrostowi Kościoła i są
różnorodnością głęboko zjednoczoną w "tajemnicy komunii" Kościoła i dynamicznie
skoordynowaną w realizacji jego jedynej misji."
Usiłujemy zatem zrobić jeden krok dalej, aby zrozumieć skąd mogą wychodzić błędy.
Zostało stwierdzone przede wszystkim, że od kilku lat rozróżnia się w sposób klarowny między
stanem życia zakonnego i stanem życia świeckiego. Pierwszy miał jako specyficzne "świadectwo o
charakterze eschatologicznym Kościoła", drugi odznaczał się specyfiką wymiaru świeckiego i
świadectwem, które mówi, że rzeczywistość ziemska i doczesna są zawarte w planie zbawczym
Boga. Wydaje się, że nowe charyzmaty udzielone przez Ducha Świętego pokrywają prawie całą
powierzchnię pomiędzy, która była między tymi dwoma stanami życia. Fenomen ten, został
zainicjowany właśnie przez Instytuty Świeckie, które żyją "w tajemniczym przenikaniu między
dwoma silnymi prądami życia chrześcijańskiego tj. tego konsekrowanego i tego świeckiego...
ciesząc się bogactwem jednego i drugiego. Ich członkowie... pozostają świeckimi zaangażowanymi
w sprawy świeckie i właściwe laikatowi, ale żyjąc konsekrowaną świeckością"8.
"Wrażliwa kwestia9 owych instytutów świeckich " pisze Autor " została sukcesywnie
jeszcze bardziej napięta przez inne nowe wspólnoty aż prawie do granic możliwości".10
"Jeśli więc " kontynuuje nieco dalej Autor " na prawdę utrzymujemy za potrzebne
zidentyfikowanie oryginalnej i bezbłędnej fizjonomii różnych stanów życia w Kościele " aby potem
móc mówić poprawnie o ich komplementarności " trzeba zmierzać do tego wyjątkowego punktu,
który odsłania prawdziwie bezbłędnie i ontologicznie odróżniając stany życia, czystość
konsekrowana. ... Ale trzeba tu zwrócić szczególna uwagę: aby czystość konsekrowana mogła być
prawdziwie zidentyfikowana nie trzeba będzie odnosić jej tylko do sfery afektywno-seksualnej:
wybór dotyczy stanu życia, a życie ogarnia całość elementów, które stanowią codzienny materiał
egzystencji".
Nie powinno zatem dziwić, że mówiąc również o nowych wspólnotach Egzortacja
Apostolska Vita Consecrata w numerze 62 potwierdza: "Aby można było mówić o życiu
konsekrowanym, musi być spełnione zasadnicze kryterium, to mianowicie, że specyficzne cechy
nowych wspólnot winny być oparte na istotnych elementach teologicznych i kanonicznych,
właściwych dla życia konsekrowanego... Na mocy tej samej zasady rozeznania nie można zaliczyć
do ścisłej kategorii życia konsekrowanego tych form zaangażowania, skądinąd zasługujących na
pochwałę, jakie niektórzy małżonkowie chrześcijańscy podejmują w stowarzyszeniach lub ruchach
kościelnych, gdy - pragnąc doprowadzić do doskonałości swoją miłość, już "konsekrowaną" w
sakramencie małżeństwa - przez ślub potwierdzają obowiązek zachowania czystości właściwej
życiu małżeńskiemu, a nie zaniedbując swoich obowiązków względem dzieci, ślubują ubóstwo i
posłuszeństwo". Potwierdzając jeszcze raz: "Niezbędne uściślenie dotyczące natury tego
8 Lineamenta per La IX Assemblea generale del Sinodo dei Vescovi su La vita consacrata e la sua missione nella
Chiesa,nr 22.
9 dosł. napięty łuk (arco teso).
10 Antonio Maria Sicari OCD, Diversita e complementarita degli Stati di vita nella Chiesa, Roma, 24-25 aprile 1993.
doświadczenia nie ma na celu obniżania wartości tej szczególnej drogi do uświęcenia, której z
pewnością towarzyszy działanie Ducha Świętego, nieskończenie bogatego w dary i natchnienia."11
Po tym, jak zostało to powiedziane aż do teraz wydaje mi się na prawdę mądre to, co pisał
konsultor w 1976 roku: " Zamiast postawić tak problem: ponieważ małżonkowie są zainteresowani
instytutami świeckimi, jakie można dać im miejsce" Wolałbym postawić takie pytanie: ponieważ
małżonkowie są pociągani ku ewangelicznej doskonałości, jak im pomóc""12
Kongregacja, poszukując własnie wspomnianej pomocy, szczególnie skupia się na opini
stowarzyszonych, ze względu na których został wprowadzony specyficzny głos również w
zarysach13 do Sprawozdań14, które Moderatorzy Wyźsi (przełożeni) są zaproszeni do wysłania do
Stolicy Świętej na koniec swoje kadencji. Tak wybór, który pozwoli poznać głębiej i w konkretach,
jak każdy Instytut organizuje i żyje tą rzeczywistością.
W tych ostatnich lata w związku z rozprzestrzenieniem się fenomenu również przez Zakony,
wraz z pojawieniem się nowych figur prawnych, które przedstawiają grupy konsekrowanych i
grupy innych świeckich czy małżonków, zrozumiałym jest, że staje się coraz bardziej pilne
uniknięcie wszelkiego błędu i dobre rozjaśnienie różnych tożsamości właśnie po to, aby mieć ową
komplementarność, która przynosi dobre owoce.
Interesujące w tym względzie byłoby dostrzec, jak Egzortacja Apostolska Vita Consecrata,
odnosząc się do współpracy między konsekrowanymi (włącznie z zakonnikami) i świeckimi, używa
właśnie terminu stowarzyszeni15.
Ponad wszystko uważam za interesującą refleksję dwóch doświadczeń w tym temacie
instytutów zakonnych.
Pisze pewien karmelita: "Te grupy świeckich, które proszą o przyłączenie do instytutu, albo
które wyrażają wolę poddania się jakieś odpowiedzialności wprost, nie mają zamiaru uczynić z
siebie zakonników "drugiej" lub "trzeciej kategorii", ale szukają gorliwego uczestnictwa w
charyzmacie, pozostając w "życiu świeckim", więcej, właśnie przez nowe charyzmatyczne
odczytanie ich świeckości. Wola współpracy w dziełach czy w trudach istnieje od zawsze i z
pewnością pozostanie aktualna. Ale nie jest to podstawowy motyw współczesnego fenomenu, albo
przynajmniej nie jest to część zupełnie nowa. Dziś bardziej niż kiedyś, ci świeccy chcą na prawdę
przynależeć " pozostając świeckimi! - do duchowości, do projektów, do misji instytutu w Kościele.
Zasadniczo chcą żyć charyzmatem w pierwszej osobie, dzieląc dar Ducha w pełnej
odpowiedzialności, pozostając w pełni w warunkach świeckich16."
Mówiąc natomiast o uczestnictwie świeckich w rodzinie cysterskiej pada stwierdzenie:
"Jedyny sposób na stanie się "świeckim cystersem" nie przebiega przez rodzaj węzła prawno-
11 Vita Consecrata, nr 62.
12 CRIS, Małżonkowie i instytuty świckie, nr 30.
13 org. linee orientative (linie orientacyjne)
14 org. relazione (relacja)
15 Vita Consecrata, nr 56.
16 Bruno Secondin OC, Condividere i carismi a la spiritualita. Nuovi percorsi di communione e di irradiazione
apostolica.
osobowego z Zakonem Cystersów, ale polega bardziej na ustanowieniu zwiazku osobowego komuni
ze wspólnotą cystersów...
Co może się zrealizować na dwa różne sposoby. Można podać przykład, kiedy pewna osoba
rozwija osobową relację ze wspólnotą, i może znaleźć wsparcie duchowe we wspólnej modlitwie ze
wspólnotą, w uczestnictwie w Eucharystii czy w liturgii Godzin... Co zawsze było, nawet jeśli dzisiaj
częściej; i ten fenomen nie ma potrzeby strukturyzacji. Kiedy świeccy doświadczą pragnienia
czegoś nowego w tym względzie, ja osobiście zawsze polecałam stworzenie przy wspólnocie
monastycznej wspólnoty świeckich, mającą własną tożsamość i swoje życie, i ustanowić związki
wspólnotowe między dwoma wspólnotami. Wierzę, że to lepszy sposób na stopniowe odkrywanie
nowych sposobów wcielenia ducha cysterskiego w codzienności zwykłych świeckich. To także lepszy
sposób dla świeckich, aby uniknąć niebezpieczeństwa odgrywania mnicha czy mniszki w świecie17.
Jeśli dla Instytutów zakonnych, w których sposób życia jest tak różny od świeckich, istnieje
potrzeba zabezpieczenia specyfiki stowarzyszonych (jak wyrażają to zdania o staniu się
zakonnikiem "drugiej" lub "trzeciej kategorii" - uniknąć niebezpieczeństwa udawania mnicha czy
mniszki w świecie) tym bardziej ta potrzeba odnosi się do instytutów świeckich (dodałabym, przede
wszystkim świeckich), których członkowie żyją własną konsekracją w formie życia świeckich.
Również w tych słowach czuję jak wybrzmiewa to pytanie wyżej postawione:" ponieważ
małżonkowie są pociągani do doskonałości ewangelicznej, jak im pomóc"" Ta droga, która właśnie
się dopełnia, powtarzam jeszcze raz, pragnie nabrać światła dokładnie po to, aby móc zrealizować
ową komplementarność, o której wszyscy już jesteśmy przekonani.
Powracając do specyfiki Instytutów Świeckich zamykam tę refleksję lekturą komenatrza do
kanonu 725 opublikowanego w nowej edycji Kodeksu Prawa z komentarzem, wydanego w ramach
Zeszytów Prawa Kościelnego. Czytamy: "Instytut może przewidzieć we własnych konstytucjach
możliwość przyłączenia do siebie innych wiernych, aby poprzez modlitwę, drogę formacji i
określone zadanie apostolskie duch błogosławieństw i rad ewangelicznych mógł się rozszerzać.
Jeśli jest przewidziana taka forma agregacji trzeba ustalić pod jakimi warunkami i poprzez jakie
etapy wierny zmierza ku przyjęciu propozycji życia i zaangażowania się w nie. Trzeba poza tym
przewidzieć jak i poprzez kogo instytut utrzymuje kontakty z wiernymi stowarzyszonymi. Nie jest
konieczne tworzenie prawdziwych i właściwych stowarzyszeń, jak trzecie zakony (kanon 303) ale
taka możliwość nie jest zakazana, więcej, mogłoby to służyć utrzymaniu podziału między
inkorporowanym w instytut a zwykle stowarzyszonym w nim. W każdym razie, jest dobrze, gdy dla
wiernych stowarzyszonych zostaje przedłożona reguła życia, w której ustanawia się sposoby ich
uczestnictwa w duchowości i misji instytutu"18.
Chodzi zatem o komentarz, który względem innych wcześniej publikowanych, ukazuje
wyraźnie tę ewolucje, o której mówiliśmy, a co równocześnie oznacza lepszą drogę ku realizacji tej
cennej współpracy, owocu doktryny Kościoła jako komunii.19
Dr Daniela Leggio CIVCSVA
17 Armand Veilleux OCSO, ten tekst jest tłumaczeniem Kopituły z 4 czerwca 1999 Wspólnoty ze Scourmont, który
podejmuje ogólnie konferencja wygłoszona tydzień wcześniej do "Stowarzyszonych" klasztoru Our Lady of the
Holy Spirit, w Conyers, Georgia USA.
18 Codice di diritto commentato, Quaderni di Diritto Ecclesiale, Milano 2009.
19 por. Vita Consecrata, nr 54.

Zmieniony ( 20.09.2010. )